Po raz setny
studiując jej twarz, tak drobną i piękną, wspomnienia napływały do niego ze
zdwojoną siłą. W ustach czuł smak krwi, piachu i porażki. Niemal słyszał wiwat
tłumów, który krzyczał „Góra!”...
Jego brat
jeździł na swym koniu wzdłuż trybun napajając się swym zwycięstwem w milczeniu.
Dla niego to było nic, coś zwyczajnego, normalnego. Jednak Sandor czuł
upokorzenie. Leżąc i krwawiąc, widział jak do niego biegnie, przytrzymując poły
błękitnej sukni. Ktoś ze straży spróbował ją złapać za ramię, jednak ona była
zwinniejsza. Królowa odprowadzała ją pogardliwym spojrzeniem, a książę
krzyczał: „Wstań psie! Wstań i walcz!”. Jednak było już po wszystkim. Walka się
skończyła. Przegrał. A ona biegła do niego, ze strachem w oczach. Jednak innym,
zupełnie innym. Tym troskliwym, który tak rzadko mógł ujrzeć. Gdy klęknęła obok
niego, dyszała zmęczona, a jej warkocz rozplątał się, przez co kosmyki ciemnych
włosów spadały jej na ramiona. Milcząc zaczęła zdejmować jego zbroję. Sandor
mógł tylko patrzeć w jej bladoniebieskie tęczówki, w których mocno malował się
lęk. Nie obroniłem cię myślał wtedy,
w kałuży krwi. A ty przybiegłaś do mnie.
To było już po tym, jak odwiedził ją w komnacie. Mogła czuć obrzydzenie, gniew,
nienawiść, co byłoby uzasadnione. Tego spodziewał się z jej strony. Lecz ona
wybrała miłość i troskę. To było zbyt łaskawe jak dla niego. Nie zasługuję na to myślał, słysząc w
oddali gniewny głos króla i piskliwy ryk Joffreya. „Co ona robi? Niech
odejdzie, mój pies będzie walczył!” krzyczał chłopiec, pewnie wyrywając się z
objęć matki, a przynajmniej tak sobie wyobrażał to Ogar. Ból nie był silny.
Odnosił w życiu gorsze rany. Pewnie cierpiałby bardziej gdyby nie ona oraz jej
lęk i troska o niego. Potem przyszedł maester, który delikatnie ją odsunął,
mamrocząc pod nosem jakieś słowa. Kilku strażników pomogło mu wstać. Gdy to
zrobił, ciężka zbroja, osunęła się z niego, a on poczuł ulgę. Ciemny materiał
tuniki nasiąkł już krwią, podobnie jak jej błękitna sukienka. Gdy odprowadzali
go do wieży maestera, zdążył jeszcze spojrzeć jej w oczy. Spróbował przekazać
jej swoje podziękowania spojrzeniem, uspokoić ją, dodać otuchy. Chyba dobrze to
odebrała, bo uśmiechnęła się słabo i odeszła na swoje miejsce.
Dopiero
następnego dnia, gdy rana ciągle mu jeszcze dokuczała, dowiedział się, że
Joffrey ponownie ją pobił w tajemnicy przed ojcem. Powiedział mu o tym jeden ze
strażników, którego to ręką książę się posłużył.nMówiąc to śmiał się,
jednocześnie wycierając krople wina z wąsów. „Ogar, ta głupia kurwa mogła nie
podbiegać do ciebie” – mówił patrząc mu z robawieniem w oczy. „Nie wiem, co nią
kierowało, może stęskniła się za sińcami. Przecież nie poleciała na twoją ładną
mordkę, prawda?” po czym wybuchnął śmiechem. Gdyby Sandor nie był przyćmiony
bólem i otępiającym makowym mlekiem, pewnie udusiłby go na miejscu. To przeze mnie myślał pijąc specyfiki,
które przyszykował mu maester. W niczym jej nie pomógł. Jedynie szeptał rady,
których i tak nie słuchała. Raz nawet sprzeciwił się Joffreyowi, który kazał mu
ją uderzyć, parokrotnie też namówił księcia by przestał. To nic wielkiego, nie
sprawił, że jej siniaki zniknęły. A ona do niego podbiegła. Kierował nią
strach. Strach o jego życie. Widział to w jej oczach. Czemu jednak zależało jej
na nim? Był tylko psem, który głośno szczekał kiedy nie trzeba i milczał, gdy
powinien się odezwać. Zwykłym potworem, który wtargnął w jej życie w butach
ubrudzonych krwią. Mężczyzną, który zrobił z niej kobietę, milcząc nawet wtedy
gdy od niej wychodził.
Nigdy nie
powiedziała mu za co go kocha. Po prostu, kochała.
Westchnęła,
drżąc. Pogładził jej policzek, czując pod palcami rozpaloną skórę. Trawiła ją
gorączka już od bardzo dawna. Maester dawał jej makowe mleko, lecz ona ciągle
cierpiała, a Sandor wraz z nią, nie mogąc znieść świadomości, że już nigdy nie
będzie miał szans jej uratować.
- Już niedługo
– szepnął do niej zachrypniętym głosem, wciąż gładząc jej policzek.
Ten rozdział był jeszcze lepszy niż poprzedni, bardzo dużo tu emocji i cierpienia. Gratuluję tak fajnego opowiadania i czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam obie części. Podoba mi się Twoje opowiadanie, bardzo emocjonalne. Potrafisz przejmująco opisywać smutek i nostalgię. Lubię takie klimaty. Czekam na kolejny fragment.
OdpowiedzUsuń